"Bezdrożem ścierniska" - Anna
Kajtochowa
POEZJA DZISIAJ, Warszawa 2003, NR 33/34
O wierszach Anny Kajtochowej
Anna Kajtochowa: "Bezdrożem ścierniska"
Wybór: Eryk Ostrowski
WiR Partner, Kraków 2003, str. 126
Historycy sztuki dobrze wiedzą, co to jest
archiwistyka, która łączy dużą wiedzę teoretyczną z praktycznymi umiejętnościami. Gromadzenie dokumentów i akt
poeta zamienić może na zbieranie lirycznych obserwacji, refleksji, przemyśleń i
skojarzeń. Czyni to od dwudziestu lat krakowska poetka, Anna Kajtochowa.
W ciągu tych dwóch dekad opublikowała trzynaście zbiorów wierszy. Ostatnio
ukazał się retrospektywno-aktualny tom "Bezdrożem ścierniska".
Mój nieżyjący już przyjaciel ze studenckiej ławy, poeta Jerzy Roman Jaglarz,
bardzo trafnie scharakteryzował twórczość Anny Kajtochowej pisząc,
że jest twórcą powściągliwym, opanowanym, w kreowaniu obrazu poetyckiego
niemal ascetycznym. Ale za tym właśnie sposobem opisywania świata
czuje się ogrom doznań i głębię przeżyć trzymaną w ryzach, by nie
dopuścić do łatwego sentymentalizmu. Wiersze zwrócone są w głąb, ku
przeżyciom, doświadczeniom i przemyśleniom.
Powyższa opinia doskonale współgra i harmonizuje się z moją tezą, iż
Anna Kajtochowa jest archiwistką uczuć, liryczną dokumentalistką.
Archiwizować świat za pomocą wiersza to zadanie, które mogą wykonać osoby
z dużym talentem, wolne od pustego wielosłowia, które cechuje niektórych
naszych poetów na siłę ustawionych na gipsowych piedestałach, szukających
"dojścia", by spocząć po śmierci przynajmniej na krakowskiej Skałce, w
krypcie dla zasłużonych. I pewnie się tam wepchną przekonani o swej
maleńkiej wielkości.
Każdy wiersz Anny Kajtochowej to powód do wzmożonego, niespokojnego myślenia,
to pretekst do wewnętrznej, prywatnej rozmowy z samym sobą. Tylko
wybitna poezja uzyskuje taki efekt. Ale składa się na ten rezultat uczciwe
dwadzieścia lat wierszopisania. Przedtem była żmudna praca dziennikarska,
trening przed podjęciem poetyckiego pióra. Były również znaczące
dokonania prozatorskie. Liryczna mądrość nie pojawiła się zatem u
Kajtochowej przypadkiem, nie była niczyim prezentem, lecz osobistym
zdobywaniem parnasowych wzgórz. Wierzymy poetce, gdy w jednym z wierszy
mówi: "z całych sił chłonę życie". Ufamy jej również, gdy jak Safona
przekonuje, że "kropla milczenia" ma niezwykłą moc w ludzkiej egzystencji:
na zachwyt - który poraża - lęk paraliżujący - na klęski, których nie
ma końca - na słabość, której nie rozumiesz i lukę pamięci olbrzymiejącą -
na plotkę wszechogarniającą...
Jak przywołana przed chwilą antyczna poetka, jest Kajtochowa piewczynią
miłości.
Według mnie miłość jest łzą sosny zastygłą w okruch
bursztynu tyle w niej słońca i taki bezmiar trwania
Jak
znaleźć bursztyn w piasku codzienności aby go rozgrzać ciepłem
naszych dłoni ("Według mnie miłość")
Pod koniec "Bezdrożem ścierniska"
odnaleźć można parę niejako reprezentacyjnych wierszy. Mówi w nich autorka
o rzece, potoku, strumieniu. Pisząc o Sanie nazywa go największym
przyjacielem. Jan Paweł II w medytacjach swoich zawartych w "Tryptyku
rzymskim" strumień wodny potraktował jako olbrzymią, ponadczasową
metaforę metafizyczną. Trzeba iść pod prąd, szukać, nie ustępować, na przekór
przemijaniu. Wtedy życie ma sens. Z całą pewnością Anna Kajtochowa swą poezją
utożsamia się ze słowami poety-papieża: "Jeżeli chcesz znaleźć źródło, musisz iść do
góry, pod prąd."
Uważam, że "Bezdrożem ścierniska" winno być
nominowane do tegorocznej nagrody literackiej NIKE. Gdyby tak się nie
stało, trzeba będzie powtórzyć za Kajtochową:
szkoda że nowe nie może
być starym ("Płaczą")
Emil Biela
powrót
WIADOMOŚCI BRZOZOWSKIE, maj, 2003
Blaski i cienie egzystencji według Anny Kajtochowej
Anna Kajtochowa: "Bezdrożem ścierniska"
Wybór: Eryk Ostrowski
WiR Partner, Kraków 2003, str. 126
Tomik poezji Anny Kajtochowej Bezdrożem ścierniska zawiera wiersze świeżej
metryki, ale i sięgające aktem poetyckich narodzin do lat osiemdziesiątych.
Wybrał je Eryk Ostrowski - krytyk, mający do tych utworów
stosunek emocjonalny, osobisty i określający je jako malowane
delikatną kreską, których śpiewność nigdy nie jest nachalna, ni
sztuczna, raczej spontaniczna, a więc prawdziwa.
Selekcja ta ukazuje po raz kolejny krakowską Poetkę jako wrażliwą
obserwatorkę zmian, zachodzących w ludzkim świecie, przyrównanym do
tytułowego ścierniska, w którym brak wytyczonych dróg i celów widocznych
już u zarania wędrówki.
Poetka zachwyca się przyrodą, zwłaszcza urokiem bieszczadzkich ostępów,
ale to piękno przeżywa intymnie, bez natrętnej egzaltacji, mówi, że chce
zostać w cieniu / gdzie można dotknąć / trawy i wody czystej (Horyzont
tkany...), pragnie objąć / klejnot gorejącej ziemi / poczuć jej
smak/ i aromat / pojąć / jej żyzność / i płodność (Pomówić z
bocianami...).
Tło natury jest dla Anny Kajtochowej najlepszym miejscem do kontaktu z
Bogiem. Drzewo uznaje za przejaw strzelistej, głębokiej i
bezinteresownej modlitwy (Najpiękniej modlić się ...). Podejmuje
otwartą rozmowę z Absolutem, lecz nie jest to łatwy dialog. Wprawdzie
składa jednoznaczne credo (Co boskie we mnie ...), lecz Jej
modlitwa niekiedy przybiera formę skargi na brak radości serca (Na
rogu ulicy ...) bądź na ukrzyżowanie przepojonego boleścią wzniosłego
uczucia (Moja miłość majem ukwiecona), innym razem jest
usprawiedliwieniem egzystencji w słowach tak po prostu usiłowałam być człowiekiem
(I zapyta Pan ...).
Występuje jako reprezentantka "młodości trzeciego wieku" (Młodość
trzeciego wieku ...), dlatego pozwala sobie na dokonanie rozrachunków
z przeszłością. Niekiedy uruchamia moc retrospektywy, błądzi myślami po
bliskich miejscach z czasu dzieciństwa. Podsumowuje najważniejsze
wydarzenia swego życia, niejako szeptem, lecz tym bardziej dramatycznie,
protestuje przeciwko zbrodni zabijania radości w Niej samej (Poznałam
trud rodzenia ...). Przepięknie porównuje łzy kobiety niejednokrotnie
doświadczonej przez życie do bursztynów, wartych srebrnej, kunsztownej
oprawy (Chciałabym ...).
Podobną przenośnię stosuje w odniesieniu do łez szczęścia i miłości
(Według mnie miłość). Ukazuje swe oblicze bez woalu tajemnicy,
stwierdza wprost, że uczucie Jej życia zrodził / czerwcowy zmierzch, że
miłość ta zgasła jak meteor, ale podniósł ją / upadły anioł (Tę miłość
zrodził). Przyrównuje ją do wieloletniego wspólnego tkania czasem
barwnej, czasem szarej faktury (Przez tyle lat ...). Jednocześnie
składa - heroiczne i wzniosłe zarazem - wyznanie pełnego oddania ukochanej
osobie (Gdybyś był ziemią ...).
Poetka jest osobą niekiedy bezradną wobec hałaśliwej codzienności (
Jest we mnie smutek...), pewną przegranej już na początku gry
(Jest we mnie spokój...), innym razem pełną ciszy i niepokoju
(Jest we mnie cisza ...). Dlatego też chce jak ptak zrozumieć
/ wichrów zawieruchę / nie dać się burzy / porwać w czarną nicość /
dostrzec jej ciszę / i pogodę błysku, podobnie jak i on znieść
przeciwności i powrócić do swego siedliska (Ptakiem ulecieć
...). Pragnie służyć najistotniejszym wartościom w życiu i nie
pozwolić im zginąć / w migotliwym cieniu (Ujrzeć prawdę ...).
Eryk Ostrowski przestrzega przed lekturą tego tomiku. Nowy zbiór wierszy
Anny Kajtochowej to bardzo intymna książka, i nie przed każdym otwarta.
Może pozostać niedoceniona, niezrozumiała. Ale może nie należy też
życzyć nikomu, aby w pełni wiersze zrozumiał. Cena za to bywa bardzo
wysoka.
M.A.J.
powrót
OLESKA GAZETA POWIATOWA, nr 6, 2003 r.
Anna Kajtochowa: "Bezdrożem
ścierniska"
Wybór: Eryk Ostrowski
WiR Partner, Kraków 2003, str. 126
W maju ukazał się nowy wybór wierszy Anny Kajtochowej.
Najobszerniejszym wyborem poezji krakowskiej poetki nadal pozostaje tom
"Tabliczka dawno roztrzaskanej prawdy" z 1998 r. "Bezdrożem cierniska" to
ksišżka odmienna, dzieło w dużym stopniu wspólne Anny Kajtochowej i Eryka
Ostrowskiego, który wiersze wybrał i całoć wstępem opatrzył. Kajtochowa
mówi o nim "mój literacki wnuk", a miłonicy twórczoci poetki znajš go od
lat szeciu, kiedy to wydał jej biografię "Wędrówki o wicie". Teraz
powstał zbiór wierszy będšcych wiadectwem tego, jak "wzmaga się i opada
nadzieja", licznych prób zatrzymania przemijajšcego, zapamiętania ludzi i
utrwalenia wspomnień, które gasnš jak wietliki, gdy próbuje się je
zamknšć w dłoni. Jest też nowy tom w pewnym sensie uzupełnieniem
biograficznych "Wędrówek ...", przynoszšc zapis zmagań poetki ze słowem, z
losem, z przemijajšcym czasem. Ostrowski pisze: "Ale może nie należy
życzyć nikomu, by w pełni te wiersze zrozumiał. Cena za to bywa bardzo
wysoka". To prawda, lecz wiersze te uczš i tego, że warto szukać
niewidzialnych nici, silniejszych niż czas i mierć. Anna Kajtochowa
potrafi je odnajdywać, potrafi o tych poszukiwaniach pisać.
2003)
powrót
WIADOMOŚCI
BRZOZOWSKIE, lipiec, sierpień, 2003
Perłowy Jubileusz Anny Kajtochowej. Czymżeż poezja?
Anna Kajtochowa: "Bezdrożem ścierniska"
Wybór: Eryk Ostrowski
WiR Partner, Kraków 2003, str. 126
Uczestnicy spotkania autorskiego Anny Kajtochowej
w brzozowskim muzeum 19 lipca br. mieli sposobność przeżycia wyjątkowej
uczty duchowej. Ów sympozjon poświęcony został przede wszystkim
trzydziestoleciu pracy twórczej krakowskiej poetki, a poniekąd również 75.
rocznicy urodzin jubilatki. Był wydarzeniem wyjątkowym nie tylko dla
brzozowskiej placówki muzealnej, lecz i dla mieszkańców nadstobnickiego
grodu, dla których kultura nie była (i nie jest) jedynie pustym słowem.
Stał się forum, na którym dr Jacek Kajtoch zaprezentował wyznaczniki
twórczości małżonki, a zwłaszcza motyw problematyki regionalnej, którą od
wielu lat z satysfakcją wspólnie podejmowali. Po raz kolejny stwierdził,
że w zunifikowanej Europie polskość i kultura narodowa ma największą
szansę przetrwać i rozwijać się na prowincji, a więc w środowisku tak
charakterystycznym dla Brzozowa. Audytorium sobotniego, popołudniowego
spotkania doświadczyło ponadto innych wrażeń. Spotkało się z poetyckim
ujęciem istotnych (jeśli nie najistotniejszych) pytań i problemów
egzystencjalnych, co wywołało dialog, ale skłoniło także do czegoś, co
ujawniło się już po tym spotkaniu - do zastanowienia się nad istotą
naszego bytu, nad naszym jestestwem, nad drogą (niekiedy zawikłaną) tego,
co dobre, nie zawsze piękne, lecz pełne autentycznego człowieczeństwa.
Usta jubilatki ani razu nie wyraziły chłodnej, profesorskiej odpowiedzi
na owe najważniejsze pytania. Wprost przeciwnie, ukazały metafizyczną
refleksję nad życiem, śmiercią, przemijaniem, pięknem nieskażonego świata,
relacji między Bogiem i człowiekiem, wreszcie nad swojskością rodzinnej
ziemi. Myśli te pozwoliły również na uchwycenie sensu i racji poetyckiego
kunsztu...
Wiersze Hani oddziałują silnie i tym, co o tym
decyduje może być zestawienie prostoty języka, lekkiej śpiewnej frazy
z wagą podejmowanych problemów, co nieraz może nawet brzmi ironicznie,
choć tak wcale nie jest. Istniała zatem ta poezja na długo przed tym, nim
trafiła do mych rąk w postaci [...] pięknej, ukształtowanej już
książki.
Eryk
Ostrowski - autor tych ciepłych słów o Annie Kajtochowej - jako krytyk
literacki nie pozostawia niedomówień interpretacyjnych, po raz kolejny
podkreśla walor utworów malowanych delikatną kreską, ich śpiewność, która
nigdy nie jest ni nachalna, ni sztuczna, raczej spontaniczna, a więc
prawdziwa, subtelnie uwzniośla pojęty temat.
Czym jest zatem twórczość krakowskiej poetki, powieściopisarki, dziennikarki? Zapewne
nie zwykłą grą literacką, wprawną zabawą słowem, mistrzowskim popisem
dla krótkotrwałego efektu... Chyba nawet nie stawia się w
długim, jakże charakterystycznym dla polskiej literatury, szeregu moralitetów, poglądów
jedynie słusznych i nie podlegających krytycznemu osądowi, aksjomatów
podanych do bezwzględnego wyznawania i realizowania. Autorka -
doświadczona brzemieniem zdarzeń radosnych i gorzkich, życia i śmierci,
otwartości i braku miłości - nie posługuje się językiem trybuna ludowego
czy nawet subtelnego oratora. Swoje spostrzeżenia przekazuje spokojnie,
delikatnie, z pełną tolerancją, ale nie dla zdobycia poklasku i wyniesienia
się na wawrzynowy piedestał. Czyni to zapewne z potrzeby serca,
lecz nie po to, by nauczać, upominać, przestrzegać, po belfersku wskazywać
cele nieosiągalne. Wyraża chęć podzielenia się z czytelnikiem
tym, co pełne dobra, ciepła, miłości, prawdy. Otwiera przed nim drzwi do
komnaty mistycyzmu, a zarazem pełni człowieczeństwa - nie jakiegoś
bohaterskiego, lecz zwykłego, czasem zdolnego do nadzwyczajnych poświęceń,
czasem stłamszonego, pełnego lęków i bezkresnej obawy egzystencji...
Poezja (ściślej: autentyczna poezja) jest chyba
jednym z przejawów Boskich charyzmatów udzielonych człowiekowi - darem
trudnym do pełnego spożytkowania, lecz zawsze dążącym do doskonałości,
wzniosłości, uniwersalności. Teoretycznie, marzeniem bodaj każdego mistrza
pióra jest możliwość powtórzenia za antycznym mistrzem non omnis
moriar. Anna Kajtochowa chyba nawet na dnie swej duszy nie wyraża
takiego pragnienia, skromnie wyznaje, że zachybocze tylko wątłym płomykiem
/ wśród oddechu miliona świec i upadnie liścia westchnieniem / na bezdroża
alejki. Jej twórczość jest bezpretensjonalna, to poezja ducha i serca...
oczywiście, wystawiona na ocenę czytelnika (nie pisana wszakże do
szuflady), ale pozbawiona pewnej wyższości, zarozumiałej dumy, chłodu i
dystansu do codzienności i człowieka. Jest to twórczość bliska zwykłej,
zdałoby się z pozoru szarej rzeczywistości - tej realności, która właśnie
w wersetach lirycznych perełek i stonowanej prozy zyskuje olśniewającego
blasku, pełnej tęczy barw. Dzięki optymizmowi strof przychodzi nam
zauważyć, że świat nie jest zły, a słowo mistrzyni krakowskiego Parnasu ma
siłę wiatru / miękkość mgły / oddech oceanu, że śpiewa ono radość smutnym,
daje odpoczynek znużonym, studzi myśli szalonych, a na rany otwarte /
krzywdy piekące / urazy zapiekłe [...] / na radość [...] / na szczęście
[...] / na zachwyt [...] / na lęk jest "kroplą milczenia". Jest więc
poniekąd poezja - słowem pełnym Bożej iskry, w całej swej krasie to lęk
kamienia / ból kamienia / krzyk kamienia / w milczącej pustce / ziemi i
nieba, a także krople potu, które parują cząsteczkami / i płyną falami /
ku cierpliwemu niebu / które czeka / z uchyloną furtką. Na nas? Jeżeli z
autentycznym przeświadczeniem głosimy Sursum corda
, to chyba jesteśmy na
dobrej drodze ku tej jedynej, wzniosłej furtce.
M.A.J.
* * *
Spotkanie autorskie było okazją do gratulacji z okazji trzydziestolecia
twórczości Jubilatki, której list gratulacyjny w imieniu Burmistrza Gminy
Brzozów mgr. inż. Zdzisława Wojdanowskiego wręczył mgr Dariusz Kamiński.
Nie zabrakło także pełnych wdzięczności i wzruszenia słów sekretarz
Starostwa Powiatowego mgr inż. Ewy Tabisz, wójta gminy Dydnia mgr. Jerzego
F. Adamskiego, sanockiego wieszcza Janusza Szubera, listu gratulacyjnego,
kwiatów i tortu w kształcie serca od Muzeum Regionalnego w Brzozowie oraz
serdeczności od przyjaciół Poetki.
Halina Kościńska
powrót
AKANT , sierpień 2003, NR 8(73),
Rok VI
Starsza pani mówi...
Anna Kajtochowa: "Bezdrożem ścierniska"
Wybór:
Eryk Ostrowski
WiR Partner, Kraków 2003, str. 126
Są to wiersze silne puentami. Nachylone w ich kierunku. A więc jakby
aforystyczne.
Tak pisze albo twórca początkujący, w świadomości którego wiersz niby
wulkan wybucha, a słowa płyną lawą, i tylko puenta może je powstrzymać,
albo człowiek pełen życiowej mądrości, który chce się tą mądrością
podzielić i - aby z nią głębiej trafić - nadaje jej atrakcyjną oprawę.
Jeśli idzie o Annę Kajtochową to mamy do czynienia z tym drugim
przypadkiem, i to nie wcale z uwagi na wiek autorki i jej doświadczenie
twórcze (13 zbiorów wierszy). W jej nowym tomie pt. "Bezdrożem
ścierniska", aforystyczność poezji sprowadza się nawet do
niby-wierszy, w formie przełamanych przerzutniami zdań, np.
W Boże Ciało
Im wyżej wznosi się monstrancja tym ciszej umierają pod
stopami kwiaty
Ot, głęboka, bardzo osobista, wizjonerska myśl. Ale czy intelektualnie
odkrywcza? Uniwersalna?
Nie, bo autorka "Urody tarniny" bardziej chce uchwycić emocję
i chwilę (por. zbiór W. Szymborskiej pt. "Chwila"), niż coś
odkryć. Pisze sercem (autorka "Soli" do tej, typowo kobiecej, motywacji
dodaje jeszcze ambicje filozoficzne). Dlatego też wiersze te są łagodne
i proste. Uspokajają, o czym dość dużo napisał Eryk Ostrowski, w
swoim wstępie do omawianego zbioru: "Tymczasem poza śmiercią istnieje
coś jeszcze, co może nie jest tak jaskrawe, ale jest tą jedyną prawdą, na
jaką nas stać. Lęk łagodny pewnością. Bo słońce zawsze wzejdzie."
Ta prawda nie jest - jak to w prawdziwej sztuce bywa - wypowiedziana
wprost, lecz - obok wspomnianych już puent - w formie pastelowych obrazów,
na których zawsze coś się dzieje. Bo ulubionym typem wiersza autorki
"Stygnącej kąpieli" jest wiersz-reportaż. Ostatnio - coraz
częściej z przeszłości, z dzieciństwa:
byłam małą dziewczynką w gorzkiej wodzie brodziłam po kostki
(...) jakże rozrósł się mirt z okienka mojej Matki 9...) kiedy
grudniową nocą brnęłam w zaspach by zdążyć z Ojcem na wigilijną
wieczerzę (...)
Starsza Pani wspomina, starsza pani przypomina... Sprawy najprostsze i
najważniejsze. Mówi ciepło, ale bez łatwego sentymentalizmu. Mówi mądrze,
ale bez narzucania swoich racji.
Szkoda tylko, że za dużo (8zbiorów wierszy w 8 latach; połowę utworów w
omawianym tomie można by pominąć)...
Stefan Pastuszewski
powrót
GOŚĆ NIEDZIELNY, wrzesień 2003, NR 38, Rok LXXX
Anna Kajtochowa: "Bezdrożem ścierniska"
Wybór:
Eryk Ostrowski
WiR Partner, Kraków 2003, str. 126
"Ujrzeć swoją prawdę / jak hostię w monstrancji /
dostrzec jej zarys / w blask u ornamentu" - pisze w nowym tomiku
"Bezdrożem ścierniska" krakowska poetka Anna Kajtochowa. I właśnie
dociekanie prawdy o świecie, sobie samej, bliskich staje się głównym
nurtem tego zbiorku. Kiedy odkrywa się, że "sztuką
jest nie tylko życie / także umieranie", wszystkie wcześniejsze przejścia
nabierają znaczeń, i nawet jeśli były tragiczne, patrzy się na nie z
tkliwością. Autorka rozwija swój "kłębek Ariadny" i wraca do dzieciństwa,
do najbliższych - ojca, matki, rodzinnego krajobrazu, znaczonego liniami
pół i łąk. "Złota Matko Częstochowska / czemu nie napełniłaś miłością /
serca mojej Matki" - pyta na klęczkach przed Jasnogórskim Obrazem,
próbując zrozumieć wolę Opatrzności. Pomimo tych dramatycznych poszukiwań
sensu, znajdziemy w tych tekstach wiele spokoju, zgody na przemijanie,
mądrą zadumę nad życiem. I radość człowieka, który stracił umiejętności
cieszenia się każdą chwilą, taką jaką jest dana - wschodem słońca,
śnieżyczką w marcu. "Nie zabijajcie / mojej radości" - apeluje do
czytelnika, który mógłby ją wykpić, wyśmiać, że dziecinna.
powrót
ŚLĄSK
, październik 2003, NR 10/96
Anna Kajtochowa: "Bezdrożem ścierniska"
Wybór:
Eryk Ostrowski
WiR Partner, Kraków 2003, str. 126
Każdy z nas / nosi z sobą / kłębek Ariadny / tyle / że służy nam /
w starości / i wiedzie / w labiryncie dni / ku tym wcześniejszym -
pisze Anna Kajtochowa w jednym z wierszy z nowego tomiku "Bezdrożem
ścierniska". Ta poetycka nić Ariadny prowadzi ją i nas strofami wierszy do
dzieciństwa, do najbliższych - ojca, matki, do rodzinnego krajobrazu
znaczonego liniami pól i łąk. Ale już w kolejnym tekście autorka mąci ten
sielankowy obraz. Byłam małą dziewczynką / w gorzkiej wodzie brodziłam
po kostki (...) Jestem młodą staruszką / gorzka woda zalewa mi oczy.
Gorzkie bywa więc jej spojrzenie nie tylko w przeszłość, ale i w
przyszłość. Gorzkie, ale nie zgorzkniałe. Jest w tych wierszach mądrość
człowieka, który wiele przeżył i cieszy się każdą chwilą życia takiego,
jakie jest dane - wschodem słońca, śnieżyczką w marcu. "Nie zabijajcie /
mojej radości" - apeluje do czytelnika, który mógłby ją wykpić, wyśmiać,
że dziecinna. W tomie znajdziemy też kilka wierszy o "drugiej
przestrzeni", o odchodzeniu. Są one swoistym pamiętnikiem pożegnań
autorki, wzruszają i przejmują.
bgz
powrót
|